Trochę miłosna historia
Myślę o tobie. Wbrew pozorom, które próbuję stworzyć, dość często. Zdecydowanie zbyt często, zwłaszcza w porównaniu do tworzonych przeze mnie pozorów, że nie myślę o tobie wcale i już zapomniałem w ogóle. Tęsknota za tobą wróciła chyba razem z jesienią, czy raczej wraz ze wspomnieniami, które przyniosła jesień. Może nie powinienem był się rozwodzić nad tym tak bardzo, oszczędziłoby mi to wielu krótkich ścisków serca, zupełnie niepotrzebnych i śmiesznych, ale chyba w tym wszystkim najbardziej tęskniłem za lekkim bólem, który towarzyszył mi zawsze, gdy o tobie myślałem. Może to właśnie dla niego tak bardzo lubię wracać do ciebie wspomnieniami?
Czasem chciałbym spotkać cię ponownie. Porozmawiać z tobą raz jeszcze. Chociażby po to, by móc wreszcie "ciebie", wszystko, co z tobą związane, zapieczętować. Wydaje mi się, że nie potrafię zostawić cię myślami, bo nic właściwie nie zostało wyjaśnione. Chciałbym znów z tobą porozmawiać, żeby w końcu móc dojść do wniosku, że jesteś już nieważny, że nic nie znaczysz. Na pewno taki byłby wniosek. Nie mógłbym pokochać cię po raz drugi, bo nie sądzę, bym chciał zawracać sobie głowę kimś takim. Żebym miał co kochać. Ale teraz nie mogę tego zrobić. Nie mam ku temu podstaw. Zostawiłeś mnie z moim uczuciem, które dalej hodowałem w sobie, aż wyrosło wielkie i pulchne. Karmiło się samo - nieprzespanymi nocami, niezadanymi pytaniami i nieotrzymanymi odpowiedziami. Wszelakimi wątpliwościami. Moimi wspomnieniami Ciebie, a że były wszystkim, co w sobie miałem... zjadało mnie. Ale w końcu chyba dorosło - poszło na studia, znalazło sobie pracę. Odeszło. Jak Ty. Czy jestem wolnym człowiekiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz