poniedziałek, 3 marca 2014

A

                           Miłość

Rzygasz sobą. Wszędzie jesteś tylko ty. Z palcem w nosie udajesz, że nie obchodzi cię nic. To mnie nie dotyczy, myślisz uparcie. Poradzę sobie sam, twierdzisz. Nikogo nie potrzebuję, wciąż powtarzasz. Zasłaniasz się ideologiami o tym, że jesteś panem swojego losu; że jesteś w centrum własnego wszechświata i to się liczy. Po prostu nie rozumiesz, o co w tym chodzi. Modlisz się wciąż, by nikt nie daj bóg nie zauważył twoich prawdziwych pragnień. By nikt nie usłyszał w twoim głosie tęsknoty. Na wierzch odkrywasz swoje smutki, by móc ukryć demony, które naprawdę cię gnębią. Odliczasz czas do autodestrukcji. Tik tak, tik tak. Tak tik, tak tik. Wszędzie tylko ty – twoje myśli, twoje uczucia, twoje słowa, twoje czyny, twoja żałosność. Masz już dość siebie i pragniesz skrycie kogoś innego. Ale boisz się. Drżysz ze strachu. Jesteś zbyt dumny. Jesteś zwykłym tchórzem. Bój się, dopadnę cię. Nie zostawię na tobie nawet suchej nitki.